czwartek, 19 stycznia 2012

Oponki

Nie jestem wielką amatorką wypieków karnawałowych. O ile są świeżutkie, najlepiej jeszcze lekko ciepłe to chętnie się na nie pokuszę, na drugi dzień jednak co zostanie odstawiam w kąt i czekam aż ktoś inny się nimi zaopiekuje.

Dzisiaj podaję wam przepis na oponki. Tak zawsze robiła je moja mama, tak robię i ja.


Składniki:
1/2 kg mąki
1/2 kg sera białego
1/2 szklanki cukru pudru
4 jaja
1/2 masła (ewentualnie margaryny)
2 łyżki śmietany
1 łyżka spirytusu
2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
tłuszcz do smażenia


Ser przeciskamy przez praskę / mielimy / zagniatamy dokładnie tłuczkiem do ziemniaków.
Mąkę przesiewamy.
Sodę mieszamy ze śmietaną.
Wszystkie składniki dobrze mieszamy i wyrabiamy ciasto.
W razie konieczności podsypujemy mąką, żeby się nie kleiło.
Ciasto rozwałkowujemy na żądaną grubość (dla mnie to max.0,5cm - nie lubię zbyt grubych oponek) i wycinamy koła


W ten sposób przygotowane oponki wrzucamy na rozgrzany tłuszcz i smażymy na złocisty kolor.


Odsączamy na ręczniku, a ostygnięte posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego :)



16 komentarzy:

  1. Kurcze, Myska, ale robisz smaka! Takie pyszności.. A ja głodna jestem.. ale że już północy to po prostu idę spać.
    Ale z przepisów na pewno skorzystam w przyszłości.
    mniam, mniam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julitka, szczęściara z Ciebie - ja głodna nigdy nie usnę :)
      Korzystaj do woli, po to są!
      Pozdrówka

      Usuń
  2. Hej Mysko! Ale żeś się wzięła za pichcenie :). Ja jednak czekam na przepisy innej niż słodka natura, choć wiem, że wypieki mają tyle zwolenniczek, że połykają Twoje oponki i chruściki już wzrokiem ;-).

    Rzuć jakimś mięskiem albo podaj danie jarskie na tacy please, bo ja już opadam z sił na M. - jajek i ryb też nie je. Mówił, że rozgrzeszyły go tylko polskie święta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amishko, kochana moja... to już koniec z wypiekami - przynajmniej na chwilę :) Teraz będę leciała z różnymi wytrawnymi daniami... ciągle coś robię, bo ciągle ktoś przyłazi, a ja lubię przy gadaniu jeść :) Więc cykam fotki póki co, ale przepisy będą pewnie po weekendzie, wcześniej nie dam rady ;)
      Hahaha, Twój M to ma rację - polskie święta każdego rozgrzeszaj!

      Usuń
  3. Mysko ale się rozpędzilłsś z tymi wypiekami :D To rogaliki, to fawork, to oponki! A oponka rośnie :D Mi przynajmniej ;)
    Ale na tłusty czwartek na pewno coś takiego sobie sprawię i będę jadła bez cienia wyrzytów sumienia :)

    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję pomysłu na dokarmianie ptaków :)

    Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo... żebyś wiedziała, że oponka rośnie :))) Ja teraz jestem jak patyk z kołem ratunkowym pośrodku :-/
      A najlepsze jest to, ze wolę (przynajmniej te karnawałowe smakołyki) robić niż jeść :)

      Pozdrawiam... pomysł z ptaki gdzieś w gazecie wylukałam... ponoć stary zwyczaj, ale ja go nie znałam wcześniej :)

      Usuń
  4. Myska...
    jestem pod wrażeniem. Że masz zapał, chęci i chce Ci się co chwilę coś nowego upichcić... Ja czasami mam wenę i pędzę do kuchni, ale nie z taką częstotliwością jak Ty... Super :) I wszystko udokumentowane...

    Dobrze, że mi wystarczy jak zjem "oczami", pooglądam, popatrzę i już mi lepiej :) Chociaż jak co chwilę coś nowego się tu pojawia, to smaka mam jak się patrzy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilijko, gdybym musiała popylać dzień w dzień na osiem albo i więcej godzin do pracy to i zapału by tyle nie było :)
      Ty, a wiesz, że ja czasem specjalnie zapodaje sobie jakieś blogi kulinarne, żeby kubki smakowe wyostrzyć... i zaraz się głodna robię hehe :)

      Usuń
    2. Po wczorajszym dniu już wiem, czemu nie oddaje się temu zajęciu zbyt często...
      Hehehe z tym oglądaniem też tak mam, ale mam też niestety tak, że jak coś robię i poświęcę temu dużo czasu i serca, to mi wystarczy i często nawet nie próbuje. I dużo niestety nie mogę zjeść, nie mieści mi się, więc popatrzenie musi mi czasami wystarczyć :)

      Usuń
    3. Lilijko to chyba normalne, ze jak się człowiek w kuchni olata, popróbuje potraw, to później już tak chętnie nie je :) Ja tez tak mam :)

      Usuń
  5. O, coś dla nas na weekend. To po pracy pędze do sklepu.
    A jakby tak dać serek homogenizowany zamiast białego? Albo taki już mielony ser jaki się kupuje gotowy w wiaderkach (na sernik)?

    Nie mam spirytusu - musi być bezwzględnie czy mogę dać np. troszkę wódki? albo wcale nie dać?

    Marudzę, wiem. To z lenistwa. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie passs z takimi wypiekami :) mam dość ;) no może jutro muffinki jeszcze, bo to akurat lubię :)
      Figa, obawiam się, ze serek homogenizowany zrobi breję z ciasta... nie wiem jak te w wiaderkach, bo one też mają różną konsystencję. Ja zawsze robię ze zwykłego tłustego/półtłustego twarogu.
      Spirytus/wódka/rum/ocet - do wyboru - niby dzięki temu mniej tłuszcz chłoną... ale głupio kupować spirytus tylko po to by zużyć 1 łyżkę ;)

      Usuń
  6. Finlandia stoi napoczęta od urodzin Wysokiego, to wykorzystam odrobinkę.
    A resztę zgodnie z "męską tradycją" z jednego z dowcipów wypiję :P

    Dzięki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Figa, zrób sobie z połowy porcji, bo dość dużo ich wychodzi... znaczy jak lubicie jeść na drugi dzień takie rzeczy to spoko, ja nie przepadam :-/
      W mokrofali można delikatnie odświeżyć ale to i tak nie to ;)

      Usuń
  7. Myska ja czekam na przepis na lekki i szybki obiadek. Czasami jak wpadam po pracy do domu mam ochotę coś na szybko a pomysłów brak :( Pewnie masz coś takiego w swojej skarbnicy przepisowej ;p
    Może być z mięskiem, może być bez, nie jestem marudna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, ok... teraz będę lecieć na wytrawnie :) Mam sprawdzone przepisy ekspresowe i szykuję już kolejne posty, tylko muszę jeszcze coś sprawdzić :)

      Usuń

Dzięki! :o)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...