środa, 17 października 2012

Z CYKLU: moje SH.cz1.

Zakupy w lumpeksach budzą emocje wśród wszystkich. Dla jednych jest to koszmar dla innych (w tym mnie) swego rodzaju hobby :)
Ja lubię je zdecydowanie bardziej niż łażenie po galeriach handlowych i gdzieś tam mi w głowie  kołacze myśl, że coś co znajdę będzie unikatowe i mała szansa, że ktoś będzie miał to samo. To moja cecha od maleńkości – nie lubię mieć rzeczy, które mają wszyscy! :)

Ale od początku.
SECOND-HANDy są różne:
  • SH, w których się grzebie w wielkich pojemnikach i trzeba sobie mocno zapracować na zdobycz, a towar jest sprzedawany najczęściej na wagę
  • SH, w których część rzeczy wisi na wieszaku i one już są wycenione, a reszta rozłożona w pojemnikach najczęściej jest ważona
  • SH, w których wszystkie rzeczy są ładnie wyeksponowane i mają swoją własną cenę – tzw. Lumpeksy ekskluzywne ;) ceny też są ekskluzywne :)
  • SH internetowe – dla mnie nieco bez sensu :) już wolę allegro

Są pewne lumpeksy, do których nawet ja nie ośmielę się wejść, bo smrodek i brud aż gryzą w oczy, są też takie do których boję się wejść, bo w dniu towaru trzeba mieć spore bary, służące do samoobrony

CZY WARTO KUPOWAĆ W SH?
TAK!!!
CZY WARTO WSZYSTKO KUPOWAĆ W SH?
NIE!!!

Są pewne rzeczy, których nigdy nie kupuję w tego typu sklepach, bo się brzydzę i nie wierzę w ich czystość, a są to:
  • buty
  • bielizna osobista
  • kołdry/ poduszki/ śpiwory etc.
  • nigdy też nie kupiłam żadnej odzieży skórzanej, choć być może  gdybym coś znalazła fajnego, to po namyśle nabyłabym i oddała do fachowego czyszczenia (trzeba oszacować czy to w ogóle się opłaca)
Dobrze jest się przejść po kilku takich sklepach i zobaczyć co mają. Najlepiej zrobić to kilkukrotnie, choć obecnie chyba każdy punkt ma wywieszony grafik dostaw i jeśli nie jesteśmy w stanie natrafić na nic fajnego w dniu dostawy i to kilkukrotnie, to najlepiej dać sobie spokój i znaleźć inny sh. Cała masa SH zmienia całkowicie towar raz – dwa razy w tygodniu, a inne trzymają ciuchy przez długi czas, dodając coś niecoś na półki, licząc na szczęście ;)
Większość SH ma różne ceny w różne dni. Oczywiście towar kupowany w dniu dostawy będzie najdroższy, a im dalej od niej, tym taniej.
Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej znaleźć sobie jakiś jeden ulubiony lumpeks i z niego korzystać. Ten, do którego chodzę najczęściej pokazała mi kiedyś moja kumpela, jest on położony tuż za miastem, gdzie tłoku nie ma nawet w dzień towaru... towar może nie jest pierwszej klasy, bo jest tam sporo badziewa, ale przy wprawie można znaleźć wiele perełek. Mam też w mieście kilka fajnych miejsc, gdzie mają fantastyczne rzeczy, ale wrzeszczący i agresywny tłum mnie na tyle przeraża, że zakupy tam to dla mnie ostateczność :)

Plusem kupowania ciągle w tym samym miejscu jest to, że możemy zaprzyjaźnić się ze sprzedawczyniami, a mając układy ze sprzedawczyniami w lumpeksach rządzimy :)
Część szmaciarni przyznaje rabaty powyżej jakiejś tam kwoty, a w zdecydowanej większości można się najzwyczajniej w świecie targować, lub poprosić o odłożenie danej rzeczy na tańszy dzień  :)
CO I JAK KUPUJĘ?
Większość twierdzi, że mam do tego dryg i smykałkę, bo zawsze wygrzebię jakąś perełkę.
Nie wiem czy tak to działa. Raczej nie zgadzam się z opinią, że do tego typu zakupów trzeba mieć specjalny dar, czasami wystarczy zmienić swoje oczekiwania lub nastawienie :)
Ja nie chadzam do lumpeksu z konkretnym celem. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kupić czegoś, na co akuratnie miałam największą ochotę. Często zimą kupuję rzeczy letnie, a latem swetry i długie spodnie :)
Najłatwiej i najszybciej znajduję rzeczy dla siebie. Znam swój rozmiar, wiem co mi się podoba, mogę na miejscu przymierzyć, czy przyłożyć do sylwetki, zobaczyć czy kolorystycznie pasuje do twarzy etc.
Jeśli nie jestem zdecydowana na jakiś zakup, tylko waham się, to po chwili odkładam, bo wiem, że za jakiś czas uda mi się kupić coś fajniejszego.
W przypadku dziecka też nie mam większych problemów… wręcz przeciwnie, oglądam nieraz maleńkie ciuszki i chciałabym je wszystkie przygarnąć, bo są tak urocze :)
Obecnie poluję na spodnie narciarskie dla Gutka, bo wyrósł z kombinezonu, który mu dzielnie służył na sankach w zeszłym roku. Widziałam już kilka sztuk, ale albo były zniszczone, albo nieładne, albo kolor nie ten. Do zimy mam nadzieję, że jeszcze zdąże coś znaleźć :]
Myślę, że właśnie dzieciom warto kupować w szmateksie, bo dziecku ciuchy służą bardzo krótko i co sezon – dwa trzeba je wymieniać.
Ostatnio zdarzyło mi się kupić w pepco dresy Gutkowi i owszem nie były drogie (9,99), natomiast już po pierwszym (!) założeniu okazały się kawałkiem zmechaconej szmaty.
Natomiast kilka dni później kupiłam mu właśnie w SH dwie pary dresów z H&M (6zł. szt.) i mam wrażenie, że posłużą mu, dopóki z nich nie wyrośnie. 
I owszem. Wolę kupić używaną rzecz lepszej marki, niż tę nową ale za to dziadowską.

Najtrudniej mi kupować rzeczy dla M i robię to najrzadziej. M ma rozmiar XXL, a odzież w tym rozmiarze jest często znoszona i kompletnie niewarta uwagi. Choć przyznaję, że zdarzyło mi się kupić mu jedne świetne bojówki, które bardzo lubi, a także dżinsy, które zakłada do różnych prac ;)
Ale wiecie co najbardziej lubię kupować?
Rzeczy dla domu.
Uwielbiam szperać wśród obrusów, bieżników i zasłon, bo tam to dopiero można znaleźć cuda!
Zasłony w domu mam albo z ikei albo z sh. Okien mam sporo, więc akurat tego nigdy za dużo :]
Niestety, ale kupując w normalnym sklepie zasłony/obrusy z naturalnych i porządnych tkanin, trzeba liczyć się ze sporym wydatkiem, natomiast w sh kupuje się takie rzeczy za kilka-kilkanaście zł. Przy tym można znaleźć rzeczy unikatowe, np.ręcznie haftowane serwety, za które w cepelii zapłaciłabym dużo, dużo więcej.
I właśnie zakup tych szmatek daje mi największą radość!
Przy okazji, w lumpeksie kupuję czasem jakiś okaz, bo spodobał mi się materiał. Do tej pory żałuję, że nie kupiłam zasłony z jasnego, grubego sztruksu, z którego mogłyby powstać piękne poszewki na poduszki! Gdzie ja miałam głowę?!
Jeśli któaś z was ma pojęcie o szyciu i do dyspozycji maszynę do szycia, to nie ma lepszego zaplecza materiałowego do domowego użytku  jak lumpeksy! :)
Najważniejsze rzeczy chyba Wam opisałam. Przy okazji tego postu postanowiłam, że co jakiś czas będę tu wklejać swoje lumpeksowi zdobycze w ramach zachęty! :)
Tymczasem moje ostatnie zdobycze:

DLA MNIE :)

1. Legginsy Only
2. Brązowe rurki - Bik Bok
3. Jeansy rurki - Benetton

4. Sukienka-tunika - H&M (niestety obawiam się, że mje zdjęcia nie oddają uroku rzeczy)



5. Kamizelka - CHEROKEE
6. Golf z różowym wzorkiem - MARKS & SPENCER
7. Długi sweter z grubym splotem u szyi - SAVIDA (to chyba duńska firma???)
Pytanie za 100pkt. - Jaki jest mój ulubiony kolor? :)


8. Moja ukochana torebeczka, o której Wam niedawno pisałam. Skóra naturalna. Jest niewielka, ale bardzo często jej używam. 

9. Duża torebka - DANIEL HECHTER
10. Mała - ATMOSPHERE

Ta większa to ma bardziej kolor malinowy jak na tym zdjęciu, a nie ceglasty:






DLA GUTKA:


1. Pościel - TU (przepraszam, trochę pomięta, bo niedawno z niej powstał;)

2. Jeansy Gutka (z lewej) - DEBENHAMS
3. Materiałowe (bardzo stylowe, w delikatną jodełkę z śliczną podszewką, niestety zdjęcie nie oddaje efektu)- H&M
4. Jeansy - H&M

DLA M:

Szalik :) - BLUE MOTION

A teraz hit! Dzisiaj odkryłam, że otworzyli ogromniasty SH w centrum, także niedługo pójdę na przeszpiegi i na pewno Wam doniosę czy warty zachodu, czy też nie :)

21 komentarzy:

  1. Witaj Mysko.

    Stolik Gutka bardzo fajny.

    A ja tak wyszukać ubrań w second handach nie umiem :))

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym wyszukiwaniem w sh, to chyba zależy od nastawienia :)
      Pozdrawiam Ado! :)

      Usuń
  2. Ależ profesjonalnie walnęłaś o tych SH Mysko. Poradnik pierwsza klasa podparty przykładami. Znam maniaczki SH i jedną z nich (poza Tobą) jest jedna z moich bratowych. Zamożna kobieta, więc wcale by nie musiała, ale widać, to w ogóle nie ma się do zamożności nic a nic ;-). Druga to... moja mama. Pościele jakieś, łachy dla ojca i siebie na codzień - a wiesz jak to na wsi przy brudnych robotach potrzeba... Więc jak ona ma okazję być w naszym miasteczku to chętnie do lumpu wpada. Ja jak już tam pójdę to też mogę przepaść. Ale nie mam za bardzo kiedy chodzić, więc nie chodzę. Udało mi się kupić kilka fajnych rzeczy. Dla siebie i dla małych. Ale dawno nie byłam... Jest w Gr. taki jeden przestronny SH (nie cierpię ciasnych klitek) - chyba pójdę dzisiaj - nakręciłaś mnie!

    PS.Te Twoje zdobycze ze zdjęć są extra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Ja też się nakręcam jak czytam gdzieś o sh :) Najchętniej to już teraz bym poszła poszperać, i dobija mnie myśl, że nic z tego :) Może w czwartek wyskoczę :) Byłam w tym nowym dużym - jest fajnie :)

      Usuń
  3. :D cudo! znalazłam właśnie taki jeden blisko pracy ;) odtąd częściej wychodzę na pocztę i są tam ZAWSZE ogromne kolejki ;) właśnie TAK jak opisałaś - warto szczególnie dla dzieci, bo nie dostaje się drgawek, kiedy na obiad w przedszkolu była zupa pomidorowa. Albo barszczyk czerwony. I TO WIDAĆ na delikwencie ;)) W tym miesiącu kiszka finansowa totalna więc mam zakaz buszowania, ale w przyszłym sobie nie odpuszczę - lepiej ciuszek niż ciacho :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupa pomidorowa, albo kakao (sic!)
      Fajnie jak się obczai taki swój lumpeks :)

      Usuń
  4. O jaaa
    Mysiu, ale pojechałaś :)
    Nieee, no łupy masz pierwsza klasa. Zaczynam rozumieć Twoje hobby po mojej ostatniej wizycie w sh.
    To fakt, że trzeba trafić na taki, gdzie są fajne rzeczy, łatwiej coś znaleźć i się człowiek nie zniechęca.
    Ja taki mam, ale tam właśnie łokcie trzeba mieć silne :/ Byłam w dniu nowego towaru, na otwarciu drzwi. Ludzie się rzucili jak bydło - dosłownie. Mało się nie stratowali... Ale warto było poczekać aż się wepchną i na spokojnie wejść samemu. Upolowałam 4 super tuniki/sukienki, 3 swetry dla Ł, kurtkę, żakiety dla koleżanki, bo na mnie za duże :( Teraz planuje taki skok na część dziecinną - te kolorowe zupki o których pisze Beti mnie wykańczają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałam czadu, co?? :)
      Laska, ja w piątek zajrzałam do jednego sh, takiego od łokciów i mało nie padłam. Co tam się działo, to takich cyrków jeszcze nie widziałam! Never ever! Jest na mojej liście - szkoda czasu, można dostać urazu :)

      To porobiłaś zakupy widzę :) Fajo :)

      Usuń
  5. A ja tak z innej beczki... jakim aparatem fotki pstrykasz? :D
    Pozdrawiam. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pstrykam lumixem panasonic! Ale zdecydowanie NIE POLECAM! Trzeba się mocno nakombinować, żeby zrobić wyraźne zdjęcie. Szczerze go nie znoszę! :)

      Lilijka ma taki sam. I chyba się ze mną zgadza, bo kiedyś się zgadałyśmy na ten temat!

      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  6. Mysiu, jakie zdobycze!!! Normalnie super!! Wszystkie!

    I ja też baaaaardzo lubię wszelkiego rodzaju beże! ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja mam wrażenie, że my w ogóle gustami podobnymi jesteśmy obdarowane :)

      Usuń
  7. No kurna, aż mi się już chce iść już na zakupy do mojego SH. Sweterki uwielbiam kupować najbardziej. Ostatnio poluję na małą torebeczkę. Powiem Ci, że obok tej, którą kupiłaś nie przeszłabym obojętnie.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej... maryanko, ja mam tak dużo maleńkich torebeczek, że szok! Nigdy się im oprzeć nie mogę :) Jakby co, to służę uprzejmie :)

      Usuń
  8. No to już wiem o co kaman z tymi SH:) Jak tylko ogarnę zakupy domowe(właśnie zasłony może jednak w SH poszukam dzięki)uderzam z innym nastawieniem do SH:)

    OdpowiedzUsuń
  9. no nieeeee, że też ja dopiero teraz zauważyłam tego posta!!!
    Bardzo dobry, bardzo ciekawy, po prostu co tu wiecej mówić, LUBIĘ TO :D hihi

    U Ciebie pewnie ceny są chociaż przystępne, bo tu w Warszawie to coraz bardziej się cenią. Czasem na prawdę wolę na wyprzedażach poszperać w galeriach niż łazić po sh jak widzę te ceny z kosmosu. Ostatnio byłam w komisie z ciuchami i co prawda jakość ubrań świetna, markowe,ale ceny jak za ciuchy z wyprzedaży z sieciówek np. New Look, H&M itd to jaki to biznes kupić używane za taką cenę... Niestety nastały takie czasy, że aby w stolicy znaleźc jakieś perełki, dobre jakościowo i stosunkowo tanie jak na ciuszek z sh, to trzeba się nieźle napocić, albo mieć szczęście, albo czas żeby bardzo często zaglądać do sh.

    Ale o zakupach do domu w sh to pierwsze słyszę, a spodobał mi się Twój pomysł bardzo ;)

    Czy twój ulubiony kolor to coś w podobie szarości??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak podejrzewałam, że w dużych miastach ceny w sh mogą się różnić... Nie wszystko opłaca się kupować w sh, niestety. Czasem faktycznie lepiej poszperać na wyprzedażach.
      Powiem Ci jeszcze, że ja mam tylko jedne zasłony w domu z IKEI, a reszta to właśnie sh (częściowo też ikeowskie:)Są fantastyczne, oryginalne, z dobrych materiałów - w sklepie musiałabym krocie zapłacić za nie :)

      Usuń
  10. Ulubiony kolor....no chyba szary Mysko!?

    OdpowiedzUsuń

Dzięki! :o)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...