czwartek, 21 lutego 2013

Drożdżowe ślimaczki z cynamonem

Oj dawno mnie tu nie było.
Jakoś opuściła mnie wena twórcza, a i okoliczności przyrody nie są zbyt sprzyjające :)
Do tego czuję, że choroba mnie rozkłada pomalutku...
U Was też tyle śniegu?
Ja już nie pamiętam jak trawa wygląda! Naprawdę jest zielona? :)

Nasze schody utknęły w martwym punkcie.
Mamy problem ze znalezieniem odpowiednich desek, bo niestety im szersze się chce, tym są grubsze... a to nie jest odpowiednie miejsce do ograniczania przestrzeni :)
Niemniej jednak nasz stolarz obiecał, że pomyśli nad rozwiązaniem... no i myśli...i myśli....i myśli :)

Dzisiaj więc niewielka odskocznia od schodów w postaci drożdżowych ślimaczków z cynamonem.
Jedliście kiedyś podobne w Ikei? Ja ilekroć tam jestem, to kupuję sobie i zajadam jeden za drugim.
Znalazłam jednak kilka przepisów na nie w necie, wyciągnęłam z nich średnią i sama teraz sobie piekę :)



















Słyszałam chyba 4 różne nazwy tych bułeczek, dlatego postanowiłam nazwać je u siebie najzwyczajniej w świecie... i po polsku - ślimaczkami :)
Robi się je bardzo łatwo i szybko (nie licząc czasu potrzebnego do wyrośnięcia:). Dlatego zachęcam Was do zrobienia ich któregoś dnia... póki aura na zewnątrz ku temu sprzyja!
Muszę przyznać, że to jeden z najładniejszych zapachów cukierniczych, jaki kiedykolwiek wypełnił mój dom! (moi panowie byli na basenie, kiedy je robiłam, a kiedy wrócili to mało nie padli z wrażenia, tak im zapachniało:)

Ciasto:
600 g mąki
2 jaja
3/4szkl ciepłego mleka
70g masła
25g drożdży
75g cukru
szczypta soli

Nadzienie:
200g cukru
85g masła
1 łyżka cynamonu

Wykonanie:
1. masło rozpuszczamy, dodajemy mleko, cukier i drożdże i dokładnie mieszamy
2. mąkę przesiewamy do dużej miski, dodajemy jajka, szczyptę soli i dolewamy naszą drożdżową miksturę
3. wyrabiamy ciasto (powinno odchodzić od miski)
4. Ciasto zostawiamy w cieple do wyrośnięcia (ok. godziny)
5. Kiedy ciasto nam rośnie, w innym naczyniu przygotowujemy nadzienie, czyli mieszamy miękkie masło, cynamon i cukier dokładnie, na jedną masę.
6. Szczerze mówić czytałam różne wersje na temat grubości rozwałkowanego ciasta i wielkości jakie powinny mieć ślimaczki. Podam Wam teraz swoją wersję, ale to już musicie posłuchać wewnętrznego głosu bo ja na przykład nie lubię grubych buł, w których trzeba szukać nadzienia, ale jeśli wy lubicie to róbcie jak uważacie :)
Ciasto dzielimy na 3 części. Każdą rozwałkowujemy cienko na grubość max 0,5cm w kształt prostokąta.
Dokładnie smarujemy naszym nadzieniem i zwijamy w roladę. Każdą taką roladę kroimy nożem i otrzymujemy nasze ślimaczki. 
Jeśli preferujecie grube buły, to możecie całe ciasto rozwałkować w jeden duży prostokąt i wtedy otrzymacie większą roladę. Możecie też zrobić je na grubość ok. 1cm... ale dla mnie to już trochę przesada :)
7. Każdy ślimaczek układamy na blasze na papierze do pieczenia i smarujemy je rozkłóconym jajkiem. 
8. Odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 min. 
Po tym czasie wkładamy d piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 15-20 min.
9. Jemy! :)
10. Szczerze mówiąc, my jemy je, kiedy jeszcze są ciepłe. I takie są najsmaczniejsze! 
Kiedy już ostygną, to polecam włożyć je na chwilę do mikrofali - zmiękną i zagrzeją się ciutkę... a to w nich najlepsze!




Smacznego!!!

14 komentarzy:

  1. Mysiuuuuuuu! Zamorduję Cię za takie obrazki z rana, kiedy człowiek kawę pije... ;-P
    A tak w ogóle to wygląda to baaaaardzo smakowicie, w dodatku jak pomyślę sobie o tym zapachu cynamonowym w całym domu.... mmmmmmmmm! :-)
    Jak tylko skończy się post to robię Twoje ślimaczki! O!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, zapomniałam, że Ty pościsz :)
      bidulka moja....
      i jak????
      Ślimaczki zrób na święta :)

      Usuń
  2. O ja ale mi ślinka cieknie:) Ślimaczki wyglądają przepysznie, więc zapewne je zrobię a tych z Ikei nie jadłam bo owy sklep jest ciągle dla mnie egzotycznym miejscem ;) Pij herbatę z miodem i cytryną w dużych ilościach. Ja wśród grypowców tfu tfu, jakoś się chyba dzięki temu uchowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz... miód i cytryna to genialne połączenie. Już nastawiam wodę :)

      Usuń
  3. Mysko, jesteś okropna.
    Jak nie pierotgi, to jeszcze i to!
    No nieee moja doopa!!!

    Co do schodów, to polecam jesion. Przepiękny, przecudowny, przefantastyczny.
    Jak tylko odzyskam aparat (dziś albo jutro, mam nadzieję), to strzelę kilka fotek i zamieszczę na blogu.
    Oczywiście jeśli będziesz zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, sorry :)
    Ale ten jesion to na ścianę? Bo mi o ścianę się rozchodzi. Schody mam już zrobione. Tylko teraz ściany robimy i sobie umyśliłam białą boazerie położoną poziomo na jednej ścianie... taki skandynawski look :)
    Zdjęcia oczywiście wrzucaj :)

    OdpowiedzUsuń
  5. My mamy schody, ale może być i na ścianę.
    Tylko szkoda by go było na biało malować. Naturalny taki cudny.
    Jeśli o ścianę chodzi, to może półbal? Se poszukaj, na all widziałam.
    Na biało pomalowany też by nieźle wyglądał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, szkoda by było ładne drewno zamalowywać :) My mamy dębowe schody i nie narzekam :)
      A półbale i bale kocham... są obłędne, marzył mi się zawsze domek z bali (i na Bali;) ale one trochę za grube są.... tak mi się wydaje... rozejrzę się jeszcze. Jak masz coś fajnego to dawaj, bo wy w drewnie siedzicie, a ja drewno lubię :)

      Usuń
    2. Półbal nie jest taki gruby. Ma nawet mniej niż 3cm grubości.
      Jak w końcu odzyskam aparat, to porobię fotki.
      Bo mam czego :D

      Dębowe też fajne, ale ten jesion.....



      Można powiedzieć, że siedzimy, leżymy, śpimy... wszystko w ogóle.
      A jakbyś zobaczyła ile ja mam drewna na podwórku.
      Masakra. Przez które okno bym nie wyjrzała tam widzę drewno :)

      Usuń
    3. powiem Ci, że ten jesion faktycznie śliczny :)
      adoptujcie mnie!

      Usuń
    4. Ha! Pewnie, że Cię adoptujemy.
      Nawet zaraz :D

      Szkoda, że nigdzie nie znalazłam desek z dębu czerwonego, bo to też fajnie wygląda.
      Muszę Ślubnego zapytać, czy gdzieś nie ma :)

      Usuń
  6. Strzelam w tym momencie focha :) taką mi chęć narobiłaś, że już wysłałam M. listę zakupów i zamiast siedzieć wieczorem pod kocykiem z książką będę robić ślimaczki. Wyglądają obłędnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak macie jeść tylko we dwójkę to zrób sobie z połowy porcji. DOść dużo tego wychodzi jak się cienko rozwałkowuje ciasto :)
      A z książką posiedzisz jak będzie CI ciasto rosło :) o! :)
      Buziaki :)

      Usuń
  7. Raz jeden robiłam takie ślimaczki i gdyby wyrabianie ciasta nie było tak pracochłonne, to pewnie często by u mnie gościły, bo są przepyszne :-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki! :o)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...